Od miesiąca kina podbijane są przez Pocahontas ''Avatara''. Naszpikowana efektami specjalnymi bardziej niż enerdowskie panczenistki sterydami opowieść o niebieskich stworkach zarobiła na czysto już grubo ponad miliard dolarów. Oglądając ją mieliśmy jednak wrażenie, że mieszkających na Pandorze na'vi skądś znamy. Teraz jesteśmy pewni, że wiemy jaką bajkę najchętniej oglądał James Cameron. Oto dowody, że Avatarowi kosmici to stare, dobre smerfy. Z tym, że z USB.
Są niebiescy - tutaj chyba wszystko jest jasne. Chociaż wiemy, że nie wszystko, co niebieskie koniecznie musi być smerfne (w tym miejscu pozdrawiamy policję). Jedni i drudzy mają też ogony (tu policji nie pozdrawiamy).
Mieszkają w lesie - naturalnym miejscem występowania smerfów jest ich wioska w lesie. Dla odmiany z na'vi jest podobnie.
Dobrze żyją z naturą - na'vi czczą władającą naturą boginię-matkę zwaną Eywa, która w decydującym momencie im pomaga. Smurfy z kolei kumplują się z Matką Naturą, która też pomaga im, gdy trzeba.
Źli ludzie chcą ich dorwać, by się wzbogacić - Gargamel stara się złapać smurfy i przerobić je na złoto. Na'vi muszą walczyć z ludźmi, którzy starają się dobrać do położonych pod ich osadą złóż bezcennego minerału zwanego unobtanium.
Potrafią jeździć i latać na dzikich stworzeniach - smerfom za taksówkę robi pies Pieszczoch, a na'vi śmigają na stworzeniach zwanych Direhorse. Jedni i drudzy podbili też przestworza i to bez pomocy braci Wright, a dzięki okiełznaniu latających zwierzaków. Smerfy mają bociana Piórka, a obcy Camerona Górskie Banshee.
Mieszkają w trudno dostępnym miejscu - żeby dowiedzieć się jak trudna do odnalezienia jest wioska smerfów wystarczy zapytać Gargamela. Równie niedostępne jest siedlisko na'vi, do którego bez armii albo fury szczęścia i przychylności reżysera nie da się trafić, gdyż wcześniej zostanie się przekąską dla miejscowej fauny.
Ludzie stworzyli mającego ich wygląd szpiega - ludzie wymyślili awatary, by dobrać się do na'vi. Zgadnijcie po co Gargamel stworzył Smerfetkę? Ta ostatnia wprawdzie nie doprowadziła do wojny, ale przez długi czas była jedyna niewiastą wśród 99 facetów. Musiało być ciekawie.
Mają ''coś z głową'' - nie, nie chodzi o to, że słuchają płyt Stachurskyego od tyłu. Po prostu jedna z głównych cech odróżniających je od ludzi ma związek z głową. Dla smerfów to ich nieodłączne czapki, które zdejmują z częstotliwością wizyt polskich drużyn w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Na'vi mają zaś coś, co pozwala im łączyć się z innymi stworzeniami Pandory. Swoją drogą nie wiadomo czy pod czpkami smerfów nie kryje się podobne USB.
Znacznie różnią się wymiarami od ludzi - smerfy i na'vi mają kształt ludzi, ale znacznie różnią się od nich wzrostem. Fakt że stworki z bajki Peyo są niższe, a z Camerona wyższe naszym zdaniem ma coś wspólnego z nie do końca zbadanym działaniem smerfojagód.
Podsumowując, smerfy to niebieskie stworki zamieszkujące trudno dostępną wioskę w lesie. Żyją w zgodzie z Matką Naturą, dzięki czemu mogą dosiadać latających stworzeń. Są humanoidami, ale od ludzi odróżnia ich prócz koloru wzrost, ogon oraz charakterystyczny wygląd głowy. Muszą walczyć z chcącymi dzięki nim zarobić ludźmi, którzy dla swoich celów przysłali do ich wioski szpiega. Natomiast na'vi to.... no właśnie. Wprawdzie niektórzy twierdzą, że obcy z ''Avatara'' to Szkoci z ''Bravehearta'', ale argumenty, że używają prymitywnej broni, są waleczni i niewyraźnie mówią po angielsku nie do końca nas przekonują.